S.O.S.

PKiN19627
Tylko człowiek spuści z oka Warszawę, a natychmiast ktoś chce ją wyburzyć, bo się jemu źle kojarzy.
Ostatnim „genialnym” pomysłem jest wyburzenie przez saperów wpisanego do rejestru zabytków Pałacu Kultury i Nauki, co – o,zgrozo! – zostało zaprezentowane jako fajny prezent na 100-lecie niepodległości Polski. Widać koncepcja zasłonięcia pałacu szeregiem biurowców spaliła na panewce.

A gdzie szacunek dla historii? Jaka by ona nie była, to jednak stanowi element korzeni naszej tożsamości narodowej.
Skutki wyburzenia pałacu mrożą krew w żyłach: wyrzucenie na bruk ośrodków kultury (odwiedzanych licznie przez Warszawiaków i osoby przyjezdne) oraz siedzib różnorakich instytucji… Setki osób straci miejsce pracy. Zostanie zniszczone gniazdo sokołów wędrownych, znajdujące się na 43 kondygnacji pałacu. Ponadto ulegnie zlikwidowaniu system anten radiowo-telewizyjnych, i co równie ważne – Zegar Milenijny umieszczony na 42 kondygnacji budynku, w sylwestrową noc roku 2000; trzeci co do wielkości zegar w Europie.
Wyburzenie Pałacu Kultury i Nauki to również okazanie braku szacunku dla ludzi, którzy tam pracowali w pocie czoła oraz dla tych, którzy tę pracę przepłacili życiem.


Za 900 mln złotych miałoby  powstać miejsce dla rzekomego odbudowania przedwojennej sieci ulic: Chmielnej,  Złotej, Siennej, Śliskiej, Pańskiej, Zielonej i Wielkiej.
Już to widzę – na najdroższej ziemi w Warszawie miałyby zostać odbudowane kilkupiętrowe kamienice – studnie?

Idąc tym tokiem rozumowania może należałoby wyburzyć wszystkie obiekty odbudowane przez „komuchów”, czyli zwykłych obywateli, po II wojnie światowej, zaczynając od Starego Miasta a kończąc na Pałacu Namiestnikowskim, obecnej siedzibie Prezydenta RP?

Wyburzanie materialnych śladów istnienia ponad 40 lat Polski, pod szyldem PRL, niczemu nie służy. Wspomnienie tamtych lat na trwałe pozostanie w naszej pamięci, w pamiątkach rodzinnych oraz na kartach historii świata. To w tamtych „zgniłych” czasach, tysiące Polaków w ramach walki z analfabetyzmem uczyło się pisać i czytać, zdobywało darmowe wyższe wykształcenie, szlifowało umiejętności zawodowe, podróżowało autostopem po Polsce, zakładało rodziny i wychowywało dzieci zgodnie z najwyższymi wartościami. Miliony Polaków po prostu żyło w swojej Ojczyźnie, bo pod jakim by szyldem nie toczyło się ich życie, to była i jest ich Ojczyzna, moja Ojczyzna.

Odkąd pamiętam, PKiN był obecny w moim życiu. W usytuowanych tam teatrach, kinach, muzeach, wystawach, w Sali Kongresowej, na basenie… interesująco spędzałam czas i zdobywałam wiedzę, od lat dzieciństwa. Z ostatniego piętra nie raz podziwiałam panoramę miasta.
Kocham to miejsce jak całą moja Ojczyznę i serce mnie boli na myśl, że czyjś durnowaty pomysł miałby zmieść to miejsce z powierzchni mojego miasta.

Czas najwyższy położyć kres mszczeniu się na pomnikach i budowlach za to, że zostały postawione w czasach zarządzania państwem przez aktualnie wrogie siły politycznie.

_Matylda_